poniedziałek, 20 maja 2013

Sandałki :)



Hej wszystkim!! 
Po długiej przerwie wracam,choć sama nie wiem na jak długo.Dziś chcę pokazać Wam nowe sandałki jakie udało mi się kupić.Co roku mam ten sam problem z zakupem sandałów,gdyż moja stopa jest nieco szersza niż ustawa przewiduje :)
Zawsze zazdroszczę dziewczyną które latem biegają w prześlicznych kolorowych butkach.A kiedy trafię na takie w których się zmieszczę,jestem niezmiernie szczęśliwa :))

Te które upolowałam są całe ze skórki i mega wygodne.
Sandałki są  Hiszpańskiej firmy Verano.
A oto jak się prezentują:




niedziela, 17 marca 2013

Czym się farbuję?



Przez jakieś 5 lat chodziłam do fryzjera na balejaż,który był robiony rozjaśniaczem.Potem były jasne brązy ale też nic rewelacyjnego.Moja fryzjerka zawsze mówiła mi że widzi mnie w kolorach rudości a ja nawet nie brałam pod uwagę takiego koloru na mojej głowie,aż do czasu kiedy zobaczyłam w salonie jedną z fryzjerek w rudych włosach.Kiedy tylko byłam w salonie nie mogłam oderwać oczu od włosów tej dziewczyny,i tak naprawdę to ona zaraziła mnie rudościami.Postanowiłam że zrobię sobie rude włosy!!!
Moja fryzjerka bardzo się ucieszyła kiedy powiedziałam jej że tym razem mam być ruda.
Aby nie przeżyć wielkiego szoku,przejścia z blondu na rudy,sukcesywnie stawałam się coraz bardziej ruda.
I taka jestem już od roku,przez kilka miesięcy na farbę chodziłam do mojego salonu,a potem postanowiłam że zaoszczędzę czas i pieniądze jak sama się pofarbuję.Kupiłam w Rossmanie farbę Loreal`a Feria Preference  kolor Mango 74 i to był strzał w dziesiątkę.
Kolor wyszedł taki jak chciałam,i od tej pory farbuję tylko tą farbą.



Moje włosy pokażę jak odświeżę kolor.

wtorek, 12 marca 2013

INTIMSSIMI



Postanowiłam zrobić wiosenne zakupy w Intimssimo,choć patrząc w okno to mam wrażenie że do wiosny jeszcze daleko.
Nowa wiosenna kolekcja napawa optymizmem i radością bo kolory są typowo wiosenne.



Pierwszym biustonoszem jaki zakupiłam jest koronkowe cudo w cukierkowych kolorach !
Powyżej zdjęcie z katalogu,a poniżej zdjęcia zrobione przeze mnie.




Jest baaaardzo sexi :)!!



Drugim biustonoszem jest oto ten fatałaszek:




A tak się prezentuje w katalogu:


Już się nie mogę doczekać kiedy ją założę :)

czwartek, 28 lutego 2013

Miss Selene nr 225


Kolejna odsłona mini lakierów które bardzo lubię,tym razem fiolet.
W rzeczywistości jest trochę jaśniejszy,no cóż mój aparat czasem zawodzi :)





Pozdrawiam !!!

poniedziałek, 25 lutego 2013

BOURJOIS METALICZNA KREDKA DO OCZU !!!!!!




Od dłuższego czasu polowałam na fioletową kredkę do oczu, ale nigdy nie mogłam trafić w odcień który pasowałby do moich zielonych oczu.Niektóre podchodziły pod kolor purpury,a w takim kolorze moje oczy wyglądają na przekrwione,jakbym nie spała przez kilka dni:(
Ale w sobotę trafiłam na tę kredkę,i muszę przyznać że to jest to czego od dawna szukałam !!! :)


Kredka ma chłodny odcień fioletu z czego jestem niezmiernie zadowolona.
Jest bardzo miękka,świetnie rysuje się nią kreski,wodoodporna i bardzo trwała,u mnie przetrwała na moich tłustych powiekach cały dzień.Ma metaliczną poświatę.
Cóż mogę jeszcze napisać? 
Znalazłam mój ideał !!! 
Napewno skuszę się na inne kolorki bo te kredki są naprawdę świetne!!!!
Polecam!!!
Koszt 32zł


niedziela, 24 lutego 2013

Zmiksowany kolor :)




Ten piękny kolor na paznokciach,powstał ze zmieszania tych oto lakierów.


Essence colour&go to bardzo ciemny granat z opalizującymi na zielono i niebiesko drobinkami.Jak dla mnie trochę za ciemny,więc postanowiłam go trochę zmiksować z
białym lakierem Selene.I wyszło to co wyszło.

Jak wam się podoba?Mi bardzo przypadł do gustu :)

czwartek, 21 lutego 2013

ColoRama :)



ColoRama to seria lakierów do paznokci firmy Maybelline.
Ja posiadam piękną krwistą czerwień nr 15.
7ml/10zł
Nie będę pisać o utrzymaniu lakieru na pazurkach,bo ja zawsze na lakier kolorowy nakładam   nawierzchniowy z Inglota przez co każdy lakier utrzymuje się bardzo długo,nawet 5-6 dni.Ten odcień bardzo przypadł mi do gustu,jest taki elegancji i sexi ;)

Oto jak wygląda:




Pozdrawiam !!!

wtorek, 19 lutego 2013

TriAcneal - Avene








Hej! Dziś podzieleię z Wami ,moją opinią dotyczącą znanego kremu TriAcneal.
Na początek muszę się przyznać że nie mam większych problemów z moją skórą.Jedynie co posiadam to niewielkie zaskórniki,których na pierwszy rzut oka nie widać,ale są.

Od czasu do czasu robiłam sobie kuracje  Effaclarem Duo lub K, i muszę powiedzieć że po zaskórnikach nie było ani śladu.W styczniu tego roku postanowiłam że wypróbuję tak zachwalany TriAcneal i skusiłam się na niego.W aptece była akurat promocja i zapłaciłam za niego 42zł.
Stosuję go już ponad miesiąc i zostało jeszcze ok. 1/4 tubki.
Pojemność 30ml.

Po pierwszym zastosowaniu trochę szczypała mnie buzia,ale byłam na taki efekt przygotowana bo krem zawiera kwasy.Szczerze powiedziawszy myślałam że takie szczypanie będzie mi towarzyszyło po każdej aplikacji kremu,ale po trzeciej aplikacji przestało szczypać i nie szczypie do tej pory ( nie wiem czy krem przestał działać,czy moja skóra tak szybko się przyzwyczaiła do kwasów :( )

Sam krem ma zółty kolor i zapach dość intensywny.Po nałożeniu na twarz,buzia przybiera lekko żółtawy odcień.


Krem stosowałam codziennie na noc.Myślałam że po takim kremiku zaskórniki znikną,ale bardzo się rozczarowałam bo zaskórniki jak były tak są! :(
Jedynym efektem jakim zauważyłam to lekkie łuszczenie, rozjaśnienie i wygładzenie.


Składniki aktywne i ich właściwości:

  • Kwas glikolowy-ułatwia eliminację niedoskonałości skóry,dzięki właściwościom złuszczającym.Wygładza powierzchnię skóry.
  • Efectiose-innowacyjny składnik opracowany przez Laboratoria Dermatologiczne Pierre Fabre.Zmniejsza wytwarzanie związków odpowiedzialnych za powstawanie objawów stanu zapalnego skóry.
  • Retinaldehyd-ogranicza ilość zaskórników i zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości. Zmniejsza ryzyko powstawania blizn potrądzikowych.
  • Woda termalna Avene-koi i łagodzi podrażnienia.
W moim przypadku krem zwyczajnie nie działa na zaskórniki.Moim nr 1 jest wspomniany wcześniej Effaclar i napewno do niego wrócę,a z Triacnealem pożegnam się na stałe!!!

P.S.Dodam że jest to moja subiektywna opinia, wystawiona pod wpływem własnego doświadczenia.

czwartek, 7 lutego 2013

Extreme Nails-Wibo nr 53






Dziś naszła mnie ochota na coś weselszego i wiosennego,więc postawiłam na Wibo nr 53.
Jak wam się podoba?
Bo mi bardzo, takie kolorki wpływają na mnie optymistycznie i poprawiają moje samopoczucie :D

środa, 6 lutego 2013

Opryszczko precz!!!!




Od kilku ładnych lat,co jakiś czas atakuje mnie opryszczka.
Czego ja już nie używałam,prawie wszystkich dostępnych maści,płynów,plastrów,  kremów a nawet tabletek przepisanych przez lekarza.
Owszem,niektóre działały gorzej inne trochę lepiej.
Kremy typu Zowirax w moim przypadku to strata pieniędzy,bo jest drogi a oprycha jak była tak jest.

Skuteczne są plasterki,bardzo dobrze maskują opryszczkę i zapobiegają tworzeniu się strupa.Ale mimo to przez dobrych kilka dni trzeba je naklejać 2x dziennie a nawet zdarza się że częściej (a są dość drogie),bo czasem plasterek odkleja się, jeśli lekko dojdzie podkład czy niechcąco zachaczymy zębami.Ale ogólnie są ok.

Po tabletkach opryszczka rzeczywiście znika,ale tabletki trzeba brać dość długo i systematycznie co kilka godzin,co jest dość uciążliwe, a i tak nie daje to gwarancji że oprycha po zażyciu leku nie wróci -u mnie właśnie tak bywało.

Ale ostatnio przechodząc obok sklepu zielarskiego,rzucił mi się w oczy właśnie ten krem.


APIBON KREM firmy BONIMED
Jest to krem na bazie propolisu i olejków eterycznych.

Tak o nim pisze producent:





Moja opinia:




Kremik jest dość rzadki,ale nie spływa z miejsca aplikacji.
Ma dość charakterystyczny zapach propolisowy.Ma kolor lekko beżowy półtransparentny.
Ale to co najważniejsze to to, że po pierwszym dniu aplikacji kremu opryszczka widocznie się zmniejszyła,a na drugi dzień po opryszczce praktycznie nie było śladu.
Tak więc w ciągu 2-3 dni można skutecznie pozbyć się tego paskudztwa!!!
Jest to moje wielkie odkrycie,które na stałe zagościło w mojej domowej apteczce :)

A jeszcze jedno,kremiku jest naprawdę dużo bo aż 30ml !!
Kosztował 14zł

Pozdrawiam i nie dajcie się opryszczce ;)

niedziela, 3 lutego 2013

Nudny nude





Kiedy jest taka pogoda jak dziś,czyli szaro,buro i ponuro, na moich paznokciach pojawiają się kolory neutralne.
Dziś na jednym  pazurku dodałam trochę złota ;)
Ach,kiedy ta wiosna do nas w końcu przyjdzie?



Bardzo lubię mini lakiery z Selene.
Pojemność 5ml,cena ok 3-4zł
Dwie warstwy w zupełności wystarczają na ładne pokrycie paznokci.
Gama kolorystyczna jest ogromna,sama mam kilkanaście(właśnie policzyłam,jest ich 12)
Dystrybutorem jest Golden Rose.

Dziś mam strasznego lenia,ale przecież jest niedziela ;)Pa!

czwartek, 31 stycznia 2013

Sally Hansen-żel do usuwania skórek




Przetestowałam mój nowy żel do usuwania skórek i chcę się podzielić opinią na jego temat.

Preparat zakupiłam po nieudanej przygodzie z Joko.Kiedy w drogerii zobaczyłam jego cenę, trochę bałam się tego zakupu, bo 30 zł jak za preparat do skórek to moim zdaniem o wiele za dużo.Ale pomyślałam raz kozie śmierć i włożyłam do koszyka.

Co pisze o nim producent:

Kliknij w zdjęcie aby powiększyć

Żel nałożyłam na skórki tak jak pisze na opakowaniu,i trzymałam ok.2min. Po tym czasie starłam wacikiem i odsunęłam patyczkiem skórki.Ku mojemu zdziwieniu skórki odchodziły jak masełko.Nawet pozbyłam się jak ja to nazywam "błonek".
Potem umyłam ręce i wtarłam wokół paznokci 1 kapsułkę Capivitu A+E wymieszaną z olejem z nasion winogron.

A oto efekty:


Mogę z czystym sumieniem polecić ten produkt,bo naprawdę daje radę.
Ma fajną żelową konsystencję co sprawia że nie spływa ze skórek, tak jak w przypadku innych preparatów.Preparat nie szczypie i jest bezzapachowy.Zawiera ekstrakt z kiwi i jojobę.Buteleczka ma skośnie ścięty aplikator co ułatwia nakładanie żelu,a ponadto właśnie tym skośnie ściętym aplikatorem można dodatkowo odsunąć skórki.Pojemność to 25,5 g więc wydaje mi się że jest ok.Jedyne co mnie wkurzyło to to,że  buteleczka nie była do końca wypełniona żelem,ok 1/3 buteleczki była pusta( na pierwszym zdjęciu można dostrzec dokąd wypełniona jest buteleczka),więc po co robić taką wielką butlę,a jeśli taka ma być to powinna być pełna.

Tak więc jestem baaardzo zadowolona z tego produktu !!!.
Jest naprawdę świetny i mogę z czystym sumieniem polecić każdej dziewczynie która chce mieć pięknie wypielęgnowane skórki.

środa, 30 stycznia 2013

Kilka nowości



Hej! Jak w tytule dziś zaprezentuję kilka wczorajszych :) nowości.


Po przeczytaniu wielu pochlebnych opinii o masełku do ust Nivea,postanowiłam że i ja wypróbuję.No i muszę powiedzieć że masło jest faktycznie fajne.Ja mam malinowe.Zostawia na ustach lekko różowe zabarwienie i pięknie pachnie malinami, a ponadto ku mojemu zdziwieniu masełko zostaje na ustach bardzo długo,nie zjada się tak szybko jak w przypadku innych pomadek.Jestem na tak!!!

Następną rzeczą jest też masło ale tym razem do ciała.
Pierwszy raz mam masło z tej firmy.Jeszcze go nie używałam więc nic więcej o nim nie mogę powiedzieć,oprócz tego że pachnie nieziemsko!!!!!!!!!

Kolejny zakup to patyczki do odsuwania skórek,bo kupiłam też:
  

...żel do usuwania skórek Sally Hansen. Kosztował 30zł!! jak dla mnie to dużo za taki preparat, ale po nieudanej przygodzie z Joko, postanowiłam że przetestuję coś z górnej półki.Już się nie mogę doczekać kiedy go użyję :),Mam nadzieję że się nie zawiodę.

No i jeszcze coś do pielęgnacji rąk.


Krem do rąk i paznokci Les Karites.
Jest to krem do pielęgnacji suchych i zniszczonych dłoni.Zawiera masło karite,wyciąg z aloesu oraz glicerynę mające właściwości wygładzające i ochraniające.
Krem dość dobrze się wchłania,ale zapach ma chemiczny.Faktycznie skóra dłoni jest wygładzona,co zapewne  w dużej mierze zawdzięcza silikonowi,który jest też w składzie.
Dużym plusem jest to,że na trzecim miejscu po glicerynie jest wyciąg z aloesu.
Kremik kosztował 12zł za 50ml.
Zobaczymy jak będzie się sprawdzał po dłuższym stosowaniu.


I na koniec został szampon do włosów z tej samej firmy co masło do ciała czyli Green Pharmacy.


Jak widać na załączonym zdjęciu,wybrałam do włosów normalnych i przetłuszczających się.Co ważne nie zawiera parabenów,sls i sztucznych barwników.
Co mogę o nim napisać? Hmmm... jest gęsty,przez co wydaje mi się że będzie wydajny,przeźroczysty,a zapach mógłby być fajniejszy.Na początek mogę tylko tyle powiedzieć. Okaże się w praniu:)

Pa,Pa !!

niedziela, 27 stycznia 2013

Krótka niedzielna recenzja




Dziś będzie recenzja cieni NYC.



No cóż,pierwszy raz mam do czynienia z cieniami tej firmy i muszę powiedzieć że bardzo się zawiodłam.
Numer cieni to 806B-jest to duet w odcieniach zieleni(zdjęcie tego nie oddaje).
Pigmentacja cieni jest strasznie kiepska,mają też, taką dziwną konsystencje(jakby mokre) przez co aplikacja jest koszmarna,kompletni ich nie widać na powiece.
Już nigdy nie pokuszę się na cienie z tej firmy,wolę mieć jeden a dobry!

Podsumowując- kompletna porażka,nie polecam nikomu!!!!!!!